Dzieje pewnej Tajemnicy – fragmenty rozdziału książki "Czerwona Bogini". Cytowane fragmenty i własne komentarze
Witam Wszystkich w nowym wpisie po przerwie świąteczno-sylwestrowej. Ten temat będzie trudny i mimo to będzie przyciągać ludzi. Jednak jest na tyle elitarny, że nie każdy ma do niego dostęp. Dotyczy bowiem Babalon, Wielkiej Bogini w Thelemie.
Ze względu na niektóre treści, użytkowników nie panujących nad swymi instynktami i tych, którzy mogą się czuć zgorszeni proszę uprzejmie o zaprzestanie czytania tego wpisu w tym miejscu.
Tym wstępem zaczynamy wpis.
❠Niechaj niepokalana Maryja będzie łamana kołami,niechaj przez wzgląd na nią wszystkie cnotliwe kobiety zostaną wśród was do cna wzgardzone.
Liber AL vel Legis III-55
Babalon to bogini powstała z gęstych wizji biblijnej księgi Objawienia. Bogini pojawia się jakby znikąd, w towarzystwie siedmiogłowej Bestii, obdarzająca chrześcijańskie dzieci kusząco seksownymi koszmarami o nadchodzącej wojnie w niebie.
To Święta Nierządnica,odziana w szkarłat i złoto, gotowa wydać na świat swego syna, Antychrysta, ostateczną broń w arsenale upadłych aniołów. Archetypowa niegrzeczna dziewczynka, ociekająca seksem, z nabrzmiałymi krwią wargami i błyszczącymi paznokciami. Ona doskonale wie co robi. Jej uda zaciskają się z rozkoszą na umięśnionej bestii.
Jej wiernym miłośnikiem był niegrzeczny chłopiec epoki wiktoriańskiej, „czarny mag” Aleister Crowley. Odnalazł w Babalon narzędzie pomocne mu w ostatecznym starciu jego nieustannej erekcji z siłami represji. Wianuszek szkarłatnych kobiet z lubością lgnął do niego jak do swej apokaliptycznej Bestii.
W latach sześćdziesiątych Babalon stała się obiektem fantazji seksualnych, archetypem modnej lubieżności. Muza Stonesów i filmy Kennetha Angera rozpalały ją do czerwoności. Ale wraz z nadejściem lat osiemdziesiątych epidemia AIDS przykryła jej twarz czarnym woalem. (...)❞ (1)
Moim zdaniem to było trochę skrajne. Powinno się dalej szerzyć blask Babalon, tylko z większą ostrożnością, np. na wszelki wypadek przed oddaniem się miłości fizycznej trzeba było po wybuchu epidemii badać się na obecność wirusa HIV w organizmie, a także na obecność innych patogenów w organizmie.
❠(...) Obecnie stanowi ona niezbędne akcesorium dla zbuntowanych,młodocianych aniołów, rozjuszonych hormonami i słusznie wkurzonych na nowy porządek świata. Tyle tylko, że nie jest to takie proste.
Opowieść o Babalon jest znacznie bardziej złożona i głęboka. Ujawnia Graala wypełnionego krwią, przekazywanego z pokolenia na pokolenie, w historii pełnej namiętności, poświęcenia i iluminacji. Przedstawia Świętą Nierządnicę wykorzystaną i wdeptaną w ziemię. Postaram się opowieść tą przekazać wam jak najdokładniej. (...)❞ (2)
Mój komentarz tym razem będzie trochę ostry. Tak się nie traktuje Wielkiej Matki! Ją się owszem, rozpala, budzi się w niej żądzę, ale nie po to, by zaraz potem ją wdeptać w ziemię! No cóż, to jest jasne, że Crowley mógł albo celowo zachować co bardziej drastyczne elementy Objawienia, albo dodać do tego własne fantazje. Ale skoro w to wierzą wyznawcy Thelemy, niech im będzie.
❠(...) Babalon oznacza punkt, w którym stykają się magia ceremonialna z kultem czarownic. Jest mocą przywoływaną z przeszłości i rozchodzącą się po teraźniejszości, zniewalającą pieśnią wiedźmy, czyli „kobiety wiedzącej”. W swej podstawowej formie to Bogini z odległej przeszłości, pierwotna siła będąca zarazem współczesną ikoną tego, co ludzkie, arcyludzkie.
Święta Ladacznica to Wielka Bogini, poniżana przez stulecia, powracająca nareszcie na czele swej armii, której zeszmacone proporce wznoszą się nad światem, poszczerbionym w bitwach, kiedy wkraczamy w Nowy Eon. Jeśli szukacie dziewczyny z rozkładówki, która będzie w stanie sprostać naszym czasom, pełnym krwi i gromów, jej archetypową postać odnajdziecie w Babalon.
Jeśli mamy w sposób rzetelny rozpocząć opowiadanie historii Babalon, musimy cofnąć się w czasie do epoki starożytnego Sumeru i wsłuchać się w słowa Inanny oraz Isztar, zniekształcone później przez Żydów przebywających w niewoli i darzących nienawiścią tę boginię. Musimy przeniknąć adytum i wysłuchać proroczych słów Bogini, które docierają do nas w strzępach niczym połamana proza Williama S. Burroughsa.
Kiedy Salome, Maria Magdalena, Izyda i Astarte ujawniają naszym żądnym oczom tajemniczą świątynię, stajemy się świadkami tańca woali. To tancerka na rurze, tania dziwka, modelka reklamująca niesamowicie czerwoną szminkę, piękna, młoda dziewczyna. Twoja pierwsza miłość.
To gnostycka Sofia, Czarna Madonna, bohaterka serc heretyków.
Możemy ją dostrzec w Elżbiecie – Królowej Dziewicy i koszmarnych, nieproszonych wizjach Edwarda Kelly'ego. William Blake padł ofiarą jej wdzięków. Procesja wspaniałych Antychrystów biła się o Jej względy. Byron wpraszał się do Jej łoża. Crowley rozpaczliwie szukał Jej w upadłych kobietach i dziwnych narkotykach. Z utęsknieniem wyszukiwał Jej w ciemnościach swymi palcami, ciężkimi od pierścieni. Cudowny Jack Parsons, którego paliwo do rakiet wyniosło ludzi na Księżyc, spłonął wiedziony pragnieniem ujrzenia Jej blasku. Wszystko dla Niej. Wszystko z myślą o Niej. (...)❞ (3)
No, tutaj jest trochę prawdy. Trochę niewygodnej, ale prawdy. W nowoczesnym świecie tak śmiała duchowość nie jest mile widziana, a nawet jeśli, to jest spłycana, co stanowi formę wyparcia Cienia jako archetypu (wspominam o archetypie Cienia we wpisie „Praca z Cieniem, a psychologia głębi”), a to pod żadnym względem nie jest naprawdę duchowe. A już na pewno się nie wiąże z okultyzmem.
No dobrze. Lećmy dalej.
❠(...) Z ręką na sercu mogę powiedzieć o sobie, że jestem magiem rytualnym. W żadnej mierze nie czuję się typowym naukowcem, specjalistą od antropologii czy archeologii. Nie boję się popełniać błędów i odnajdywać inspiracji w poezji.
Z całych swych sił poszukuję Babalon. Świadczą o tym blizny i poparzenia, stracone przyjaźnie i złamane serca. (...)❞ (4)
Tyle informacji o autorze chyba wystarczy. Lećmy dalej.
❠(...) Dla zrozumienia tego, co zamierzam wam przekazać nie trzeba być ekspertem od Aleistera Crowleya czy metafizyki. Wystarczy być młodym, świeżym, spragnionym i namiętnym. (...)❞ (5)
To by było na tyle. Mam nadzieję, że ten wpis będzie przydatny i inspirujący dla Poszukujących na Ścieżce okultyzmu. Ze względu na pewne tabu w kulturze Zachodu w związku z pożądaniem i seksem, nie jest to temat dla świętoszkowatych, fałszywie skromnych ludzi, więc mam nadzieję, że żaden z tych, którzy czytali ten wpis, nie jest obrażonym na ten temat katolikiem. To wpis kierowany wyłącznie do Thelemitów i ich sympatyków.
Źródła wykorzystane:
Przypisy:
(1) Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski I Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013, str. 11
(2) Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski I Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013, str. 11-12
(3) Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski i Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013, str. 12
(4) Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski i Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013, str. 13
(5) Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski i Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013, str. 13
Bibliografia:
Peter Grey – Czerwona Bogini, tłumaczenie: Filip Kozłowski i Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Okultura, Warszawa 2013
Grafika:
Pinterest.
Komentarze
Prześlij komentarz